Kilka ostatnich homilii poświęconych było neoplatonizmowi, kierunkowi filozoficznemu, który bardzo prędko przerodził się w pewien rodzaj religii, której nie brakowało dogmatów (wnioski wynikające z interpretacji Platona), zrytualizowanych praktyk (teurgia), oraz “świętych mężów”. Chciałbym się na chwilkę zatrzymać na tym ostatnim punkcie charakteryzującym neoplatonizm i poświęcić swoją dzisiejszą homilię na omówienie jednego z wyjątkowych “świętych mężów” neoplatonizmu. Wyjątkowym z racji ogromnej wiedzy i mocy czynienia cudów. Lecz wyjątkowość tego “świętego męża” polega przede wszystkim na tym, że był on kobietą – Sosipatrą z Efezu. Czytaj dalej »

Plotyn, o którym pisałem swoją poprzednią homilię, tchnął w grecką filozofię czasów cesarstwa rzymskiego nowego ducha. Choć sam nie uważał się za innowatora, a jedynie za interpretatora pism Platona, nie sposób przecenić jego wkładu w historię myśli antycznej. Jednakże żadna nowatorska idea, nawet najdoskonalszą, nie jest w stanie przetrwać próby czasu, jeśli nie znajdzie swoich kontynuatorów, naśladowców, interpretatorów lub, co równie ważne w przypadku zantagonizowanego świata antycznego, zagorzałych przeciwników, którzy dyskutując z danymi poglądami i zbijając je własnymi kontrargumentami, przyczyniają się do przetrwania tych pierwszych. Tak też było z neoplatońską szkołą Plotyna. Czytaj dalej »


Wczoraj, późnym popołudniem, przedstawiciele CERN napisali na swoim twitterze: “Experiment have seen collisions!!!!!!!!!!!”. Przez wielu naukowców ten moment nazywany jest początkiem nowej ery w dziedzinie fizyki.

Wielki Zderzacz Hadronów zderzył cząsteczki z energią 7 teraelektronowoltów.

“Nareszcie nam się udało. Dzisiejsze zderzenie to dla nas ogromny sukces i pierwszy prawdziwy kamień milowy w badaniach związanych z LHC. (…) Trzykrotnie próbowaliśmy doprowadzić do kolizji, udało nam się zderzyć ze sobą stabilne wiązki”, mówił dr Steve Myers.

Czytaj dalej »

Dzisiejszą homilię chciałbym poświęcić neoplatonizmowi, jednemu z najciekawszych przejawów myśli czasów cesarstwa rzymskiego, który nigdy nie stał się poglądem uniwersalnym (nie miał nawet takich zamiarów), za to przetrwał przez całe średniowiecze, dzięki wchłonięciu go przez chrześcijaństwo. Neoplatonizmowi chrześcijaństwo zawdzięcza między innymi pojęcie absolutu, oraz skrajne rozróżnienie ciała i duszy, nie istniejącą w pierwotnym, wyrosłym z judaizmu, chrystianizmie. Skoncentruję się dziś na jednym aspekcie neoplatonizmu, który zaznaczyłem w tytule – w jaki sposób człowiek może zjednoczyć się z najwyższą zasadą, z Absolutem. Zanim jednak do tego dojdę, kilka słów o tym, czym właściwie był neoplatonizm.
Czytaj dalej »

Każdy słyszał pogłoski o domniemanym spisku ludności żydowskiej, mającym na celu uzyskanie władzy nad światem lub, o zgrozo!, zniszczenia świata takiego, jakim jest. Niektórzy mądrzy i widzący wszystko w prawdziwych barwach ludzie podsuwają nam pod nos niezbite dowody udziału Żydów w największych wydarzeniach tak historycznych jak i współczesnych, pokazują rzekomo prawdziwe księgi i “przepisy na światową dominację” – vide Protokoły Mędrców Syjonu, dlatego też nie dziwią nas kolejne rewelacje tego typu. Jednak nie każdy z nas wie, jak długą tradycję mają te oskarżenia o knucie intryg o światowym zasięgu. W dzisiejszech homilii chciałbym więc poświęcić kilka zdań jednemu szczególnemu przypadkowi antysemityzmu starożytnego, związanego z Aleksandrią I wieku n.e. Czytaj dalej »

Jako, że mój blog oscyluje wokół tematyki SF, ten temat również będzie “z pogranicza”. Chodzi mianowicie o stolicę naszego pięknego kraju. Chciałbym, aby ją przeniesiono z Warszawy w inne miejsce. Dlaczego? Spieszę z wyjaśnieniami.

Polska miała w swej historii kilka stolic. Przenoszono je w rozmaitych okolicznościach. Prawdopodobnie pierwszym ośrodkiem władzy na terenach naszego kraju był Giecz. Jest to obecnie wieś położona na terenie Wielkopolski (powiat Średzki, gmina Dominowo). Była to pierwsza siedziba rodowa Piastów.

Czytaj dalej »

Magia liczb

Druga połowa XII wieku. Na świat przychodzi młody Leo, na którego wołano też czasem per Filius. Leonard od dziecka nie mógł narzekać na biedę. Guilielmo, ojciec Leo, zajmował wówczas wysokie stanowisko dyplomatyczne w Afryce, gdzie zabrał syna. Tam dorastał. Tam brał nauki. Tam podróżował. Miał okazje poznać najściślejsze z umysłów ścisłych, od których brał przykład, którzy mu imponowali, od których chciał być lepszy. Tam zaczęła się historia Leonardo Fibonacciego.

Czytaj dalej »

Halo halo…

Witamy ponownie!

Po drobnych problemach technicznych i nie tylko, strona w swoim klasycznym designie wraca, miejmy nadzieję z świeżym powiewem ciekawych tekstów naszych szanownych towarzyszy redaktorów. Niestety z przyczyn niezawinionych destrukcji uległy komentarze do naszych felietonów. Miejmy nadzieję, że luka ta zostanie niebawem bezpowrotnie zapełniona.

Stronę czekają także w niedalekiej przyszłości drobne, już nie tak rewolucyjne jak wcześniej, zmiany funkcjonalne, aby przede wszystkim ułatwić identyfikację interesujących czytelnika informacji.Dość niefortunna domena strony także powinna zostać niebawem zastąpiona bardziej intuicyjnym adresem.

Wraz z nowym “sezonem” naszej felietonerii  pokładam wielkie nadzieje w płodność towarzyszy redaktorów i zwiększenie liczby czytelników. Niewykluczone również, że grono redakcyjne zostanie niebawem poszerzone, do czego gorąco namawiam członków iTN Group.

Pozdrawiam serdecznie,
Towarzysz Webmaster, Falchetti.

Od momentu pojawienia się filmu minęło wiele lat zanim ludzie zrozumieli, że mogą realizować swoje marzenia. Pierwszym, który tego dokonał był Georges Mèliès realizujący swoją „Podróż na księżyc”. Jego pierwszy fabularny film okazał się także od razu pierwszym filmem fantastycznym. Śmiałe przedstawienie istot podobnych do owadów, jako mieszkańców księżyca było pierwszą próba zekranizowania czegoś, co w istocie nie istnieje lub jest nieznane ówczesnemu człowiekowi. Na początku XX wieku podróż na naturalną satelitę Ziemii była tylko nierealną ideą, lecz magia kina pozwoliła zabrać tam widza.

Czytaj dalej »

Zalety i wady narracyjnych gier fabularnych.

Jerzy Szeja, nauczyciel polonista, zagorzały gracz a przede wszystkim autor książki tak często przeze mnie cytowanej[1], ukazuje RPG jako zabawę o wielorakich walorach kształcących. Oto one:

- socjalizacja
- udział w narracyjnych grach fabularnych prowadzi do socjalizacji uczestników i wytwarza między nimi silne więzi. Zjawisko to jest następstwem licznych bezpośrednich kontaktów różnego typu, świadomości dzielenia tych samych zainteresowań jak również zbliżonym przedziałem wiekowym;
- rozwijanie umiejętności komunikowania się

Czytaj dalej »

Starsze »